*Z punktu widzenia Hazzy*
Jak co dzień, obudził mnie budzik. Spojrzałem na godzinę i odechciało mi się wstać. 6:30. No tak, w końcu zajście do szkoły trochę mi zajmuje...
Po pół godziny wstałem. Ubrałem czarne rurki, szarą luźną bluzkę i białe trampki. Mój ubiór tak wyglądał po praktycznie każdej imprezie. Poszedłem do szkoły. Nawet jeśli ktoś się ze mną witał, nie słyszałem tego bo miałem słuchawki w uszach. Przed szkołą podniosłem głowę. Liam stał obok mnie i próbował mi coś powiedzieć. Wyjąłem słuchawki z uszu.
-Zwolnili tą babke z matmy!-powiedział ucieszony
-I pewnie zatrudnili jakiegoś palanta na jej miejsce.-nie miałem dzisiaj nastroju.
*Lekcja matematyki*
Usiadłem z Li w ostatniej ławce. Nagle wszedł nauczyciel. On wyglądał jakby miał tyle lat co my! No to będzie się działo.
-Cześć, jestem Louis i w tym roku prowadzę matematykę z wami.
-Ile ty masz lat?-walnąłem prosto z mostu.
-24, a co?-brunet spojrzał w moją stronę.
-Nie, nic.
Czekałem na dzwonek. Chciałem zobaczyć się z moją siostrą, Izą. Jak na rodzeństwo byliśmy bardzo zżyci. Może to dlatego że nasi rodzice nie żyją? Nie wiem. Rozmyślałem kilka minut, aż usłyszałem głos nauczyciela.
-Harry, do tablicy, przykład C.
-Ale ja go nie umiem!-odpowiedziałem jakby oburzony.
Usiadłem z Li w ostatniej ławce. Nagle wszedł nauczyciel. On wyglądał jakby miał tyle lat co my! No to będzie się działo.
-Cześć, jestem Louis i w tym roku prowadzę matematykę z wami.
-Ile ty masz lat?-walnąłem prosto z mostu.
-24, a co?-brunet spojrzał w moją stronę.
-Nie, nic.
Czekałem na dzwonek. Chciałem zobaczyć się z moją siostrą, Izą. Jak na rodzeństwo byliśmy bardzo zżyci. Może to dlatego że nasi rodzice nie żyją? Nie wiem. Rozmyślałem kilka minut, aż usłyszałem głos nauczyciela.
-Harry, do tablicy, przykład C.
-Ale ja go nie umiem!-odpowiedziałem jakby oburzony.
*Po lekcji*
-Harry, zostań na chwilę.
Usłyszałem głos nowego nauczyciela. Jednak nie zostałem. Nie miałem ochoty wysłuchiwania jego gadania. Wyszedłem razem z moja paczką, a on nie powiedział nawet słowa. Szczerze mówiąc mógł tego nawet nie zauważył:
-Styles co ty kurwa wyprawiasz? Chcesz wkurwić kolejnego nauczyciela na dzień dobry?
Usłyszałem głos Pauline. W jej słowach było trochę prawdy. Już pierwszego dnia szkoły wszyscy nauczyciele mieli mnie dość, ale po to właśnie tutaj byłem:
-Pauline mam wszystko pod kontrolą. Ten nowy nawet się nie skapnął, że sobie poszedłem, a nawet jeśli to chyba mu na tym tak bardzo nie zależało skoro nawet mnie nie zawołał.
Przewróciłem oczami. Miałem go w dupie. Po co kolejny nauczyciel, który będzie gderał mi nad uchem. Oddaliłem się od grupy i poszedłem w stronę szafek. Znalazłem swoją szafkę i otworzyłem ją. Nagle rozbrzmiał się głos pani Allan w głośniku, a komunikat był następujący:
-Harry Styles proszony do gabinetu dyrektora.
Wiedziałem chyba nawet o co chodzi. Szybko skierowałem się do gabinetu. Wiedziałem bardzo dobrze gdzie jest, ponieważ często tu bywałem. Kiedy do niego wszedłem, zatkało mnie. Na jednym z krzeseł przy biurku siedział mój nowy nauczyciel od matematyki.Nie wiedziałem co mam zrobić, a co gorsza nie wiedziałem co ma zrobić.
Usłyszałem głos nowego nauczyciela. Jednak nie zostałem. Nie miałem ochoty wysłuchiwania jego gadania. Wyszedłem razem z moja paczką, a on nie powiedział nawet słowa. Szczerze mówiąc mógł tego nawet nie zauważył:
-Styles co ty kurwa wyprawiasz? Chcesz wkurwić kolejnego nauczyciela na dzień dobry?
Usłyszałem głos Pauline. W jej słowach było trochę prawdy. Już pierwszego dnia szkoły wszyscy nauczyciele mieli mnie dość, ale po to właśnie tutaj byłem:
-Pauline mam wszystko pod kontrolą. Ten nowy nawet się nie skapnął, że sobie poszedłem, a nawet jeśli to chyba mu na tym tak bardzo nie zależało skoro nawet mnie nie zawołał.
Przewróciłem oczami. Miałem go w dupie. Po co kolejny nauczyciel, który będzie gderał mi nad uchem. Oddaliłem się od grupy i poszedłem w stronę szafek. Znalazłem swoją szafkę i otworzyłem ją. Nagle rozbrzmiał się głos pani Allan w głośniku, a komunikat był następujący:
-Harry Styles proszony do gabinetu dyrektora.
Wiedziałem chyba nawet o co chodzi. Szybko skierowałem się do gabinetu. Wiedziałem bardzo dobrze gdzie jest, ponieważ często tu bywałem. Kiedy do niego wszedłem, zatkało mnie. Na jednym z krzeseł przy biurku siedział mój nowy nauczyciel od matematyki.Nie wiedziałem co mam zrobić, a co gorsza nie wiedziałem co ma zrobić.






